Wal-Mart stał przy Avenue Ejercito Nacional. Milla ściskała

krzyk. Myśli galopowały przez głowę Milli usiłującej z całych sił

- Gdzie twój wóz?
pieszczoty i wskazując na plasterek przyklejony do uda Milli.
miotał ciałem kobiety niczym bezwładną szmacianą lalką.
nawiewu było już chłodne, więc zamknęła okna, odcinając ich od
*
- Jasne, nie ma sprawy Gdzie i kiedy?
- Nigdy nie działam sama - odparła, patrząc przed siebie. Jeszcze
dni zmieniając na nowy. Potem był tydzień przerwy i w tym czasie
zadawał nieśmiertelne pytanie rodziców, był wciąż drżący. - Czy z
czasu i pieniędzy. Szczególnie pieniędzy. Aż zadrżała na
- Sześćdziesiąt na czterdzieści - powiedziała Juana.

Ataki furii zdarzały się coraz rzadziej, tak jak i napady
myśl obudziła w Milli niepokój: choć na jedno ważne pytanie zdołali

    
refleksji. Odetchnął parę razy.

kobiet. Była delikatna, niewinna, skrępowana staroświeckimi
stanie ich wszystkich zapamiętać.
Uśmiechnęła się do niego z wysiłkiem.
pod spód.
była przyjąć pieniądze od rodziców, spłacić długi
nie było rodziny stać. Proste przyjemności prostego życia - tak
czegoś lub kogoś tam wypatrywał.
Wiedząc o tym, celowo wmanewrował ją w to sam na
być teraz matką, lecz ci wszyscy ludzie... Tak bardzo mi ich żal. Wiem,
dłużny. Jack Brannan od lat sam sobie, radził ze
– John, muszę ci coś powiedzieć – szepnęła.
Julianna popijała sok, szukając wzrokiem swojej dziewczyny. W
– Nie, nieprawda! Nie masz szans! Ty...!
Kate skinęła głową, jeszcze chwilę trwała przy nim, a potem poszła

©2019 www.taphos.na-tydzien.szczytno.pl - Split Template by One Page Love